TworzymyGłos Regionu

Damian Lisiewicz: Kasia jest polską nadzieją na medale olimpijskie w judo

Poniedziałek, 16 lipca 2018 o 14:43, aktualizacja Wtorek, 14 sierpnia 2018 o 19:33, autor: 1 2769
Damian Lisiewicz: Kasia jest polską nadzieją na medale olimpijskie w judo

Z Katarzyna Sobierajską, wychowanka klubu sportowego Pohl Judo Przemęt obecnie trenująca z najlepszymi i pod okiem najlepszych w AZS UW Warszawa, medalistką Mistrzostw Polski Juniorek Młodszych w Judo oraz  jednym z autorów jej sukcesu, trenerem Damianem Lisiewiczem m.in. o fascynacji sportem, obawach związanych z przeprowadzką do dużego miasta oraz szansach na medal olimpijski rozmawia Damian Świtoń.

Damian Świtoń: Jak zaczęła się twoja przygoda z judo?

Katarzyna Sobierajska: Sport lubiłam od zawsze. Uwielbiałam biegać i nawet jeździłam na zawody, takie jak Bieg Niepodległości w Mochach. Brałam też udział we wszystkich sportowych zawodach szkolnych. W końcu zrodził się w mojej głowie pomysł na przejście do jakiegoś klubu. Był rok 2012, w tym czasie został reaktywowany klub Pohl Judo Przemęt. Na początku uczęszczałam na treningi hobbystycznie a z czasem to stało się moją pasją.

A u pana, trenerze skąd zainteresowanie judo? Miał pan na tym polu jakieś sukcesy?

Damian Lisiewicz. (uśmiecha się) Chciałem się nauczyć salta w tył. Okazało się, że trener Zbyszek Pohl w swoim domu, w piwnicy uczy judo. Założenie było takie, że pójdę tam by nauczyć się "fiflaka". Z czasem okazało się, że mam potencjał. Jako drużyna byliśmy postrachem wrocławskich zawodów. My "oderwani od pługa" przyjeżdżaliśmy z małej miejscowości i wygrywaliśmy te turnieje. W Kasi wieku byłem medalistą Mistrzostw Polski. Zdobywałem również medale podczas Pucharów Polski. Bardzo dużo zawdzięczam Judo. Dzięki niemu mam świetną pracę. Jestem instruktorem walki wręcz w Piątym Pułku Artylerii Rakietowej w Sulechowie. Prowadzę również sekcję judo przy jednostce.

Dlaczego postanowił pan wskrzesić przemęcki klub judo?

D.L. Bardzo dużo zawdzięczam trenerowi Zbyszkowi. Nauczył mnie czym jest honor i szacunek dla innych. Stwierdziłem, że warto tę sekcję przywrócić do życia.  Na treningach w Pohl Judo Przemęt podstawę stanowią wartości jakie przekazywał mi kiedyś trener Pohl.

Kasiu, jak wspominasz treningi w przemęckim klubie judo?

K.S. Pamiętam, że lubiłam tu przychodzić ze względu na świetną atmosferę, o którą  dbał trener Damian Lisiewicz.

Jak to się stało, że trafiłaś do AZS UW Warszawa?

K.S. Jest to zasługa trenera Damiana. On zawsze wychodził z założenia, że nie należy zatrzymywać zawodnika, który tutaj już bardziej się nie może rozwinąć. Pamiętam jednak, że kiedy trener powiedział o możliwości trenowania w Warszawie, nawet nie brałam tego pod uwagę. Uważałam, że to za daleko i z pewnością sobie tam nie poradzę. Trener Damian załatwił wszystkie formalności i przekonał mnie i moich rodziców do tego pomysłu.

Trenerze, czym Kasia wyróżniała się na tle innych pańskich podopiecznych?

D.L. Już podczas pierwszego treningu zauważyłem, że jest zupełnie inna niż dzieciaki, z którymi dotychczas trenowałem. Podchodziła do treningów poważnie a przy tym zawsze była bardzo skromna. Miała i ma do teraz bardzo dojrzałe podejście do sportu.

Czym różnią się treningi w tych dwóch klubach?

K.S. W Warszawie trenuję z osobami, które zdobywają bardzo wysokie trofea (Mistrzostwa Polski, Europy, Puchary Europy i Świata). Od takich osób można się bardzo wiele nauczyć. W Przemęcie byłam jedną z lepszych zawodniczek i w pewnym momencie przestały mi wystarczać treningi z rówieśniczkami. Zaczęłam nawet sparować z chłopakami. W Warszawie odbieram wielką lekcję judo. Mam możliwość równać do lepszych. Bo wiadomo, jestem sportowcem i chcę być najlepsza w tym co robię. Choć muszę powiedzieć, że same treningi nie różnią się znacznie.

Co było najtrudniejsze w przeprowadzce do Warszawy?

K. S.  Zdecydowanie rozstania z  rodziną i znajomymi. Bałam się, że będzie trudno utrzymywać nam kontakt. Na szczęście jak się okazało, dla chcącego nic trudnego.

Trenerze, czy wysłanie Kasi do Warszawy było jedynym rozwiązaniem by się rozwinęła? I czy to oznacza, że utalentowani sportowcy z małych miejscowości by się rozwijać, skazani są na przeprowadzkę do większych miast?

D.L. To nie było jedyne rozwiązanie. To było najlepsze rozwiązanie. Jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy i umiejętności trenera Zdzisława Grochowskiego. Klub, w którym obecnie trenuje Kasia jest najlepszy w Polsce. Nigdzie nie rozwinęłaby się tak jak tam. A co do drugiej części pytania... Niestety tak jest. Większe miasta to większe możliwości i perspektywy.

Kasiu co  najbardziej zaskoczyło Cię w nowym klubie?

K.S. (Uśmiecha się)  Wyobrażałam sobie, że jest to ogromny klub, w którym nie zdołam poznać nawet połowy zawodników. Okazało się jednak, że panuje tam rodzinna atmosfera. Wszyscy się znają a trener Zdzisław Grochowski opiekuje się nami, jak swoimi dziećmi. To było największe i jednocześnie bardzo miłe zaskoczenie.

Trener Grochowski wspomniał podczas Sesji Rady Gminy Przemęt, na którą zostaliście zaproszeni by uczcić twój sukces, że w twoim zasięgu jest nawet olimpiada. Czy ty sama czujesz się na tyle mocna by walczyć o tak wysokie cele?

K.S. Teraz skupiam się na tych najbliższych startach. Ale bardzo chciałabym wystąpić na igrzyskach olimpijskich i zrobię wszystko by się tam dostać. Po to właśnie trenuję. W Polsce mam już osiągnięcia. Teraz Europa a potem.... (śmiech) zobaczymy.

Co uważasz za swój największy sukces?

K.S. Hm... Z pewnością jest to medal na Mistrzostwach Polski. Zdobyłam również brązowy medal w Drużynowych Mistrzostwach Polski kiedy reprezentowałam Mazowsze.

Czy przed zawodami masz tremę?

K.S. Z reguły przed pierwszą walką. Następne nie przysparzają już takich nerwów. Za to kiedy przychodzi czas na walki finałowe ta lekka trema powraca.

A czy pan, panie trenerze denerwuje się przed występem podopiecznych?

D.L. Teraz może mniej z racji doświadczenia ale na początku stresowałem się bardziej niż zawodnicy. Zdarzało się, że nic nie jadłem cały dzień. Wtedy przeżywałem to bardzo.

Jak udaje ci się godzić naukę ze sportem bo trenujesz czasem nawet 6 razy w tygodniu?

K.S. Uczęszczam do szkoły sportowej.Nauczyciele biorą pod uwagę to ile mamy pracy po zajęciach lekcyjnych. Oczywiście na sprawdziany trzeba się przygotować ale do tej pory nie stanowiło to dla mnie większego problemu. Moja średnia na koniec roku szkolnego to 4,5 więc nie jest źle. (śmieje się)

Czy wiążesz swoją przyszłość ze sportem czy traktujesz to jako hobby?

K.S. W Przemęcie było to hobby. W Warszawie zaczęłam to traktować bardzo poważnie. Myślę, że jeśli wszystko się uda to będę wiązała z tym przyszłość. Niestety nie wszystko jestem w stanie przewidzieć a jestem dopiero na początku drogi.

Ilu zawodników, których pan trenował, obecnie trenuje w dużych klubach i walczy o takie trofea jak np. Kasia?

D.L. Kasia jest moją czwartą zawodniczką, która jest poza klubem i trenuje w dużym mieście. Jest Iwona Miś, która trenuje wraz z Kasią w Warszawie. Jest oczywiście Joanna Grasza no i Samuel Bernacki, który trenuje we Wrocławiu.

Trener Grochowski wspominał, że jesteście panowie w ciągłym kontakcie telefonicznym i współpracujecie. Na czym ta współpraca polega?

D.L. Chcemy podpisać umowę między klubową, która zagwarantuje zawodnikom rozwijającym się, mającym szanse na karierę seniorską opiekę i treningi w Warszawie. Ponadto zawodnicy z Warszawy w czerwcu przyszłego roku przyjadą tutaj na obóz. Będzie okazja by zawodnicy z Przemętu zmierzyli się nawet z medalistami Mistrzostw Świata.

Czy za czas poświęcony na treningi Kasiu nie płacisz brakiem życia prywatnego? Czy nie czujesz, że judo zabrało ci dzieciństwo?

K.S. Wręcz przeciwnie! (śmiech) Uważam, że gdyby nie judo miałabym nudne dzieciństwo! Nie wiem co bym robiła w wakacje gdyby nie obozy i spotkania z dziewczynami z klubu.

Pamiętasz pierwsze sparingi z zawodniczkami z warszawskiego klubu? Wynosiłaś z treningów siniaki?

K.S. (śmiech) Może siniaki nie, ale dziewczyny tam są bardzo mocne. Nawet dziewczyna, która jest dwie kategorie wagowe niżej ode mnie okazuje się silniejsza i zwyczajnie lepsza ode mnie. Hm... pewnie dlatego jest wicemistrzynią świata seniorek. Choć podczas sparingów w klubie nie potrafię walczyć na sto procent. Inaczej jest podczas randori (walk szkoleniowych) po np. pucharach Europy. Tam są zawodniczki z innych krajów, nie znam ich i nie ma we mnie strachu, że coś może im się stać. Wtedy po prostu walczę.

Jaka była twoja najpoważniejsza kontuzja?

K.S. W 2015 roku podczas walki finałowej upadłam tak niefortunnie, że złamałam rękę.

D.L. Lekarz obecny na zawodach stwierdził, że nic jej nie jest. Jej ówczesna przeciwniczka jest medalistką Mistrzostw Polski Młodzików. Kasia płakała ale kiedy powiedziałem, że ma wytrzeć oczy i walczyć dalej, wróciła na matę złapała swoją rywalkę w trzymanie i wygrała tę walkę. Dopiero później się okazało, że ręka jest złamana. To pokazuje hart ducha jaki miała już jako 13-latka.

Trenerze, jaki jest pański największy trenerski sukces?

D.L. Zdecydowanie Kasia jest moim największym dotychczasowym sukcesem. Zrobiła bardzo duży krok do przodu i teraz może być już tylko lepiej. Bardzo w to wierzę. Kluczem do jej sukcesu jest technika jaką wyniosła w Pohl Judo Przemęt i przygotowanie taktyczne trenera Grochowskiego oraz jej warunki fizyczne. Wielu trenerów uważa, że w zasięgu Kasi jest olimpiada. A moim celem jako trenera zawsze było wychowanie olimpijczyka.

Czy pana zdaniem Kasia jest polską nadzieją olimpijską?

D.L. Uważam, że takiego talentu w kategorii 63 kg jak ma Kasia w Polsce jeszcze nie było. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Kasia jest polską nadzieją na medale olimpijskie. I to nie jest tylko moje zdanie. Tak twierdzi bardzo wielu trenerów.


Warto również wspomnieć, że autorem sukcesów Kasi oprócz trenerów Lisiewicza i Grochowskiego, jest jej sponsor Mateusz Szantyka, właściciel firmy Mat - Bud z Wielenia.

(Iks)

REKLAMA

Komentarze (1)

avatar
~Aneta S..........
14.02.2019 21:00

Piękne to brat

Opisz szczegółowo, co jest niewłaściwe w komentarzu, który chcesz zgłosić do moderacji

Tworzymy głos regionu

Pozostałe wiadomości

nazwaWolsztynZakaz wstępu do lasu
24.05.20190 95
Nadleśnictwo Wolsztyn ogłasza okresowy zakaz wstępu (od 24 do 31 maja) do lasu w obrębie leśnym Obra, na obszarze leśnictw Zacisze i Jaromierz.
nazwa
Biała sobota
22.05.20190 126
nazwa
nazwa
Uwaga wędkarze !!!
12.05.20190 25

Ogłoszenia

REKLAMA

Praca



Czy wiesz, że blokując reklamy blokujesz rozwój portalu? Dzięki reklamom jesteśmy w stanie informować Cię o wszystkim, co dzieje się w naszym regionie. Dlatego prosimy - wyłącz AdBlock i od czasu do czasu kliknij w nasze reklamy. Dziękujemy.